Zaczęło się od kilku niewinnych podróży po europejskich szlakach. Później coraz dalej, coraz śmielej, na coraz dłużej. W końcu przestaliśmy oglądać malownicze zdjęcia z wypraw innych i rzuciliśmy w kąt książki podróżnicze opisujące miejsca, o których marzymy i cytujące ludzi, których chcemy spotkać. Najtrudniejszą rzeczą, wbrew temu, co mówią wszyscy, nie była decyzja. Decyzja była prosta: Jedziemy! Najtrudniejsze było podzielenie się tą decyzją z innymi i brak pewności. Ale pewności nie ma nigdy i to właśnie ten dreszczyk emocji, iskierka ryzyka i obietnica niezapomnianych przeżyć sprawiła, że ten szalony dla wielu pomysł, dla nas, nagle, stał się jedyną opcją. Tak jakby już nie było odwrotu.

Ta podróż nie ma planu. Ta podróż składa się z miejsc, które pragniemy zobaczyć. Te, do których poprowadzi nas zrządzenie losu i te, o których nawet nie śniliśmy, ale będzie nam dane je doświadczyć. Ta podróż to przede wszystkim ludzie. Nie tylko ich pasje, smutki i radości, ale także ich religia, zwyczaje i światopogląd, tak często diametralnie odmienny od tego, który znamy na co dzień.

Jedziemy nie dlatego aby udowodnić innym, ale by pokazać sobie, że można. Aby nie powiedzieć kiedyś, że brakło nam odwagi. Jedziemy, bo lepiej ponosić konsekwencje nawet błędnych decyzji, niż żałować tych, których się nie podjęło. W końcu jedziemy razem, bo nie można inaczej. Piszemy bloga oddzielnie, bo razem się nie da.