Co, jak i przede wszystkim za ile

Pragnę tylko nadmienić, że staraliśmy się podróżować ekonomicznie. Oszczędzaliśmy przede wszystkim na noclegach. Staraliśmy się stołować w okolicznych knajpkach, na ulicy, w miejscach dla tubylców i zapewniam, że w większości przypadków jedzenie było pyszne i nigdy nie mieliśmy poważniejszych problemów żołądkowych. Zasadę, której warto się trzymać to: nie nocujemy w miejscach „Lonely Planet recommended”, bo są zazwyczaj droższe niż inne. Obok zawsze znajduje się jakiś mały hostelik nie polecany przez przewodniki, a równie dobry, jeżeli nie lepszy za mniej. Raczej nie rezerwowaliśmy noclegów przez Internet. Na miejscu zawsze jest wybór i można się potargować. Oczywiście w szczycie sezonu, w miejscach obleganych przez turystów, istnieje pewne ryzyko, ale wciąż znalezienie noclegu nie jest nie możliwe. Targowaliśmy się zawsze. Zasady były trzy. W pokoju nie ma być robaków, grzyba/pleśni na ścianach i ma być okno. Z tym ostatnim czasami jest ciężko. Pokoje z klimatyzacją są zawsze droższe. Zawsze można poprosić bez klimatyzacji i płaci się mniej. Zabierają wtedy z pokoju pilota do klimatyzacji, a przynoszą wiatrak. W Brazylii oraz w droższych miastach korzystaliśmy z couchsurfingu. Nie mieliśmy ze sobą namiotu, więc prawie zawsze płaciliśmy za nocleg.

Chcieliśmy poznać kraje „od kuchni”. Dosłownie. Nie jadaliśmy w restauracjach dla turystów, gdzie europejskie posiłki są trzy, lub cztery razy droższe niż lokalne śniadanie. Nie tylko i wyłącznie przez wzgląd na cenę. W szczególności przez chęć spróbowania dań, których nazw nie potrafiliśmy wypowiedzieć. Wiadomo, że czasami trzeba było się przyzwyczaić na śniadanie jeść zupę ryżową, pyzy lub noodle. Najlepiej kierować się zasadą, że gdzie są tubylcy tam pewnie można dobrze i tanio zjeść. Zawsze trzeba się zorientować w cenach, dopytać i sprawdzić. Na jedzeniu nie oszczędzaliśmy. Prawie zawsze jedliśmy trzy posiłki dziennie plus owoce. Staraliśmy się o siebie dbać i  bardzo dużo pić, bo odwodnienie organizmu zdarzyło nam się odpokutować. Zawsze wychodziliśmy z założenia, że można się przespać w kiepskim miejscu, ale zjeść trzeba dobrze. Przez „dobrze” nie mam na myśli w restauracji pod turystów. Super miejscami, aby dobrze zjeść są lokalne ryneczki, gdzie jest pełno małych restauracyjek i straganów. No i oczywiście jedzenie z ulicy, w szczególności w Tajlandii. Pycha! W Ameryce Południowej zawsze pytaliśmy o ALMUERZO. Danie dnia: zupka plus drugie i napój, lub podwieczorek. Można je dostać w porze, kiedy lokalni jedzą swój lunch. W małych miejscowościach jedynie oni znają porę, więc warto się ich wcześniej zapytać. Zazwyczaj jest to między 12-14.30. W mniejszych restauracyjkach czasami nie ma ALMUERZO wypisanego w menu, ale jak zapytacie to oczywiście jest. Zamawiając dania z karty, tzn. osobno zupę i drugie płaci się 2/3 razy więcej.

Ogólnie rzadko jeździliśmy na stopa. Zdarzyło się pewnie z 10 razy. W Azji podobno jest ciężko, w Ameryce Południowej może być niebezpiecznie. Jednakże spotykaliśmy dużo osób, którym udawało się właśnie w ten sposób pokonywać dłuższe odcinki. W krajach azjatyckich (oprócz Chin) i w Ameryce Południowej nie ma narodowych przewoźników, są tylko firmy prywatne. Co oznacza, że można się targować. Zasada jest jedna: Always choose the cheapest! ALWAYS! Bez wyjątku. Jeżeli wydaje ci się: a może tym razem przejedziemy się czymś wygodniejszym/a może ten będzie lepszy. NIE BĘDZIE! Nie ma co wierzyć, że standard autobusu jest wyższy, lepszy. Wybieraliśmy zawsze najtańszą agencję i jeszcze tam się targowaliśmy. Zdarzyło nam się zapłacić za wycieczkę łódką 35 dolarów. Na tej samej łodzi były osoby, które zapłaciły za tę samą wycieczkę 150 dolarów. Bardzo często jest wiele agencji sprzedających bilety, ale tylko jedna firma przewozowa. Tak więc nie ważne ile kto zapłacił. Wszyscy jadą razem.

Przykładowe ceny w poszczególnych krajach:

Chiny

Jedzenie i noclegi tańsze niż w Polsce, ale droższe niż w innych azjatyckich krajach. Pociągi tańsze niż w Polsce. Standard wagonów sypialnych: dobry. Pociągi dzielą się na cztery klasy: hard seat, soft seat, hard sleeper i soft sleeper. Hard sleeper jest najlepszym wyborem na dłuższe trasy. Wagon podzielony na otwarte przedziały po 6 łóżek z czystą pościelą. Bilety trzeba kupować  co najmniej z trzydniowym wyprzedzeniem. Za niewielką opłatą (10-15 juanów) bilet można kupić przez hostel. Hard seat to opcja najtańsza i serwująca najwięcej rozrywki. Z pewnością będziecie w centrum uwagi. Gorąca woda w kranikach w pociągu nadaje się do spożycia. Istnieje też taki wynalazek jak autobus sypialny. Atrakcje turystyczne i parki narodowe są bardzo drogie. W sklepach i hostelach można się targować. Jedzenie europejskie i kawa bardzo drogie. W Chinach polecam przerzucić się na zieloną herbatę. Z angielskim jest bardzo ciężko, więc przydadzą się ręce, dużo kreatywności i rozmówki. Chiny nie są już krajem gdzie podróżuje się tanio.

waluta: juan CNY (przelicznik w 2011: CNY=50 gr)

wiza: 240 zł

lot: Warszawa- Pekin 1300zł/os

pokój dwuosobowy: 60-200 CNY

dorm: 30-50 CNY (łóżko w pokoju wieloosobowym)

śniadanie: 4-10 CNY/os (pyzy + zupa ryżowa lub noodle)

obiad dla dwojga: 20-60 CNY (w pierwszy dzień w Pekinie zapłaciliśmy „frycowe” i obiad kosztował nas 168 juanów, co nauczyło nas przezorności na resztę wyjazdu) zupa serwowana jest w wielkiej misie, więc jedna spokojnie wystarczy na dwoje

piwko: 2-3 CNY

herbata: 2 CNY (często za darmo do obiadu)

kawa: 15-30 CNY

woda 1,5l: 4-5 CNY

bilety pociągowe: przykłady

Pekin – Datong (6,5 h – 52 CNY) hard seat

Datong  - Pingyao (8h – 119 CNY) hard sleeper

Pingyao – Xian  (8,5 h – 130 CNY) hard sleeper

Xian – Guang Yuan (10,5 h – 76 CNY) hard seat

Atrakcje turystyczne:

Chiński Mur: 45 CNY

Zakazane Miasto: 60 CNY

Pałac Letni z ogrodem: 60 CNY

Wiszący klasztor: 135 CNY

Jaskinie Yungang: 150 CNY

Największy Budda: 90 CNY

Parki narodowe: 200-300 CNY

Międzynarodowa legitymacja studencka upoważnia do 50% zniżki w wielu miejscach. Warto posiadać!

Laos

waluta: kip laotański LAK (przelicznik w 2011, 10 000 LAK = 1€) dla ułatwienia ceny podane będą w euro)

wiza: 32$, 180 CNY, 36 000 LAK. Może to dziwnie wygląda, ale takie były ceny i waluty w których można było płacić na przejściu Chiny- Laos. Najkorzystniej było zapłacić w dolarach. Wizę można dostać na granicy.

pokój dwuosobowy z łazienką: 5-7€

śniadanie (bagietka wypełniona pysznościami): 1€

woda 1,5l: 0,5€

obiad: 3-4€

piwko 0,6l: 1€

kawa: 0,5-1€

laotańska wódka 1l: 1€

skuter: 4-6€ za dzień (w Luang Prabang 15€)

bilety autobusowe: 1€ za godzinę jazdy (momentami nie ma dróg wiec 200 km czasami pokonuje się w 10 godzin)

Luang Namtha – Luang Prabang 10€

Wietnam

W Wietnamie trzeba bardzo uważać i częściowo pogodzić się z tym, że wiele razy zostaniemy poddani próbie. Na stacji autobusowej będą mówić, że autobusu nie ma, stacja jest 15 km za miastem, a hostele wszystkie są zajęte. Będą chcieli 3 razy tyle za bagietkę, 5 razy tyle za banany i 10 razy tyle za taksówkę. Jedyny sposób to obserwować, ile za daną usługę płacą miejscowi. Trzeba uzbroić się w cierpliwość i nastawić pozytywnie… Większość atrakcji można zobaczyć nie wykupując zorganizowanej wycieczki. Wycieczki często są bardzo źle zorganizowane, a raczej odznaczają się brakiem organizacji. Tym, którzy cenią komfort polecam sprawdzone agencje, tym którzy chcą tanio, polecam odnaleźć najtańszą agencję i jeszcze się targować. Nie liczcie wtedy na luksusy, ale miejsce zobaczycie jak wszyscy. Widoki w Wietnamie są piękne, miasta niebezpiecznie chaotyczne, ale bycie tam turystą przeszkadzało nam bardziej, niż w jakimkolwiek innym kraju.

waluta: dong VND (przelicznik w 2011, 20 000 VND-$1) dla ułatwienia ceny podane będą w dolarach

wiza: 20$, wizy nie można dostać na granicy. Trzeba ją załatwić w Polsce lub w kraju ościennym.

pokój dwuosobowy z łazienką $6-15 (My nigdy nie zapłaciliśmy więcej niż $8, ale trzeba się targować, czasami w cenie jest śniadanie)

łózko w dormie: $5 za łóżko

woda1,5l: $0,3

śniadanie: $1-3

obiad: $1-3

kawka: $0,25 (najlepsza kawa na świecie)

herbata: często dodawana gratis do kawy

piwo 0,5l: $0,75

skuter: $4-5 za dzień

bilety autobusowe: $40-50 tzw. „open bus ticket”, czyli bilet z Hanoi, aż do Sajgonu. Wsiadamy i wysiadamy w określonych miastach. Plusem jest to, że autobus zawsze odjeżdża z centrum i nie trzeba taksówki na dworzec, który w Wietnamie jest zawsze za miastem. Minusem jest to, że przystanki są w określonych miastach i będziecie podążać z falą innych turystów, którzy wykupili ten sam bilet.

Atrakcje turystyczne: tanie $1-8

Kambodża

Waluta: riel KHR (przelicznik w 2011, 4000 KHR -$1), dolary są powszechnie używaną walutą, ceny są podawane przeważnie w dolarach. W bankomatach można dostać tylko dolary. Jedynym bankomatem, który nie pobiera prowizji jest bankomat Canadian Bank. W innych bankomatach prowizja wynosi $5.

wiza: $25  (niestety łapówka była już wliczona w cenę wizy) wizę dostaliśmy na granicy

obiad: $2-3

śniadanie: $2-3 cały zestaw z kawą lub herbatą

woda 1,5l: $0,5

piwo 0,3l: $1

piwo 0,5l: $2

pokój dwuosobowy z łazienką: $3-6 (ceny oficjalne to $10)

kawa: $0,5

skuter: $7 za dzień

rower: $1-2 za dzień

atrakcje turystyczne: w porównaniu z innymi cenami dość drogie

Zamek królewski w stolicy: $6

Angkor Wat: Nie można nie zobaczyć! $20 – 1 dzień, $40 – trzy dni, $60 – tydzień. Ponieważ są trzy główne kompleksy świątyń bilet trzydniowy jest idealnym rozwiązaniem. Trzeba go zakupić w kasie biletowej poza centrum Siem Reap. Kasa nie jest na każdej trasie do kompleksu świątyń. Tylko na głównej.

Tajlandia

waluta: tajski baht THB (przelicznik w 2012, 30 THB – $1)

wiza: ruch bezwizowy, na przejściu lądowym dostajemy pieczątkę na 15 dni, wlatując do Tajlandii na przejściu lotniczym wbijają nam wjazd na 30 dni

pokój dwuosobowy (z łazienką lub bez): 250-500 THB, w sezonie ceny bardzo wysokie, a standard niski w szczególności na wyspach, gdzie czasami za łóżko w pokoju wieloosobowym o wątpliwym standardzie trzeba zapłacić 400 THB (my byliśmy w Tajlandii w szczycie sezonu, za najtańszy pokój zapłaciliśmy 180, najdroższy i najgorszy zarazem 700 THB)

obiad: 40-50 THB (lokalna knajpka, stragan) w restauracjach dla turystów: 150-200 THB

śniadanie: 40-50 THB, śniadanie europejskie: 100-200 THB

woda 1,5l: 13 THB

kawa: 20 THB

świeży sok z owoców: 20-60 THB

piwo 0,6l: 44 – 52 THB

Malezja

waluta: ringgit MYR (przelicznik w 2012, 3 MYR – $1)

wiza: ruch bezwizowy (czas pobytu 3 miesiące)

woda 1,5l: 2,5 MYR

obiad: najtaniej w indyjskich restauracjach, naleśnik z sosami: 2-3 MYR, kurczak z ryżem 6-7 MYR (lepsze niż w Indiach)

piwo 0,6l: 14 MYR (bardzo drogie)

pokój dwuosobowy: 30-40 MYR

kawa: 1-3 MYR

sok ze świeżych owoców: 3-4 MYR

Singapur

Ceny na produktach numerkowo takie same jak w Malezji z tym, że waluta inna. Dolar singapurski. Stąd Dwa/trzy razy drożej niż w Malezji. Hostele bardzo drogie w porównaniu z innymi azjatyckimi krajami.

Indie

Indie są najłatwiejszym krajem, aby się targować. Targowanie się to część transakcji. Wszyscy, lokalni też to robią. Prawie zawsze udawało nam się dostać naszą cenę. Nie ważne do jakiego hotelu wchodziliśmy, mówiliśmy naszą cenę i prawie zawsze udawało się dojść do kompromisu. Taksówki są bardzo tanie. Dla miejscowych cena to 15/20 INR za kilometr. Można starać się wytargować cenę dla miejscowych, raczej nie ma z tym problemu. Można też czasami zapłacić więcej, w szczególności tym, którzy zamiast motorowej rikszy jadą na rowerze. To przeważnie bardzo biedni ludzie, wiec nie ma co sobie żył wypruwać o 10 INR, bo to jest nasze 70 groszy.

waluta: rupie INR (przelicznik w 2012,  100 INR – 7zł)

wiza: 240zł (my wizę załatwiliśmy w Bangkoku, trwało to 7 dni roboczych, w Polsce czas oczekiwania to czasami 3 tygodnie)

pokój dwuosobowy z łazienką: 200 – 600 INR (najmniej zapłaciliśmy 150, najwięcej 350; targowaliśmy się zawsze)

obiad: 80 -200 INR

śniadanie: 50-120 (owsianka: 40 INR, tosty: 40 INR, naleśnik: 25-50 INR)

woda 1l: 15 INR

metro w  New Delhi: 10-15 INR

piwo 1,5l: 60 INR (w niektórych stanach nie wolno pić alkoholu, trzeba mieć pozwolenie z ichniego urzędu miasta, wtedy dostaje się talon na 20 piw miesięcznie)

kawa/herbata: 5-25 INR

Coca Cola 0,5l:  30 INR

atrakcje turystyczne:  (cena dla turystów i miejscowych bardzo się różni, np. za Taj Mahal płacimy 35 razy więcej czyli 750 INR)

inne atrakcje: 100-200 INR

bilety pociągowe: tanie („sypialne” trzeba kupować z dużym wyprzedzeniem, można skorzystać z puli dla turystów, lub z opcji TATKAL, czyli kupno 24 godziny przed odjazdem. Bilet jest wtedy droższy, ale i tak wychodzi stosunkowo znośnie tanio. Aby kupić bilet przez Internet trzeba mieć indyjski numer telefonu. Ceny można sprawdzić na stronie internetowej)

bilety autobusowe: droższe niż pociągowe, ale dużo bardziej dostępne. Niebezpieczne i bardzo brudne. Niestety jeździliśmy dużo autobusami. Jest przewoźnik narodowy i firmy prywatne. Na długie dystanse jeżdżą tylko firmy prywatne posiadające autobusy sypialne. Nie polecam miejsca sypialnego. Przykładowe ceny poniżej.

15 godzin jazdy: 500 INR

5 godzin jazdy: 170 INR

Brazylia

W Brazylii trzeba uważać, nie wchodzić w puste ulice nawet w dzień. Nie obnosić się ze sprzętem. Najlepiej mieć ze sobą jak najmniej. Wszystkiego!

waluta: real ( przelicznik w 2012, 1 R$ – 1.8 zł)

wiza: ruch bezwizowy (dla Polaków w całej Am Płd.)

obiad: 8-10 R$ (najtaniej w restauracjach tzw. na wagę. Zabieramy talerz, nakładamy sobie i oddajemy do zważenia)

łóżko w dormie: 30-40 R$

woda 1,5l: 2 R$

piwo 0,6l: 3,5 R$

kawa: 5 R$

bilet autobusowy w mieście: 2.50 -3 R$

bilety autobusowe: drogie (czasami bardziej opłaca się polecieć samolotem)

Salvador – Rio de Janeiro: 200 R$ ( wygodnie i czysto)

Rio de Janeiro – Foz de Iguacu: 130 R$

Paragwaj

Tanie podróbki, jedzenie też stosunkowo tanie. Najlepiej kupić bilet autobusowy i przejechać w miarę sprawnie dalej.

Argentyna

Byliśmy tam za krótko aby rozpisywać się o cenach. Argentyna jest podobna cenowo do Brazylii. Patagonia jest bardzo droga. Ceny biletów autobusowych są bardzo wysokie, za to komfort jak w samolocie.

Boliwia

Najtańszy kraj Ameryki Południowej. Ceny porównywalne do Indii. W Ameryce Południowej z targowaniem się jest dużo ciężej niż w Azji.

waluta: boliviano (przelicznik w 2012, 1 BOB – 48 groszy)

pokój dwuosobowy: 15-60 BOB

obiad: 8-12 BOB ( zupa + drugie danie + napój lub podwieczorek) tzw. ALMUERZO dostępne między godziną 12-15

6-8 bułek: 1 BOB

kawa/herbata: 4-6 BOB

woda1,5l: 5-6 BOB

śniadanie: 3-5 BOB

piwo 1l: 13 BOB

bilety autobusowe: tylko firmy prywatne: 5-8 BOB za godzinę jazdy (można się targować o cenę)

atrakcje turystyczne: wycieczka na Salar de Uyuni 3 dni (jedno z najpiękniejszych miejsc w czasie naszej wyprawy): 650 BOB plus cena wstępu do parku narodowego

Peru

Cenowo Peru jest niewiele droższe niż Boliwia.

waluta:  nuevo sol (przelicznik w 2012, 1 PEN: 1,2 zł)

pokój dwuosobowy z łazienką: 20-40 PEN (my najwięcej zapłaciliśmy 20 PEN)

obiad: almuerzo 3-8 PEN

śniadanie: 3-8 PEN

woda 2L: 2 PEN

piwo 0,6l: 3,5 PEN

kawa/herbata: 2 PEN

świeży sok z pomarańczy 1 szkl: 1 PEN

bilety autobusowe: 3-4 PEN za godzinę jazdy (komfortowe)

atrakcje turystyczne: ceny umiarkowane, Machu Picchu -  drogo 126 PEN plus cena dojazdu do Aguas Calientes (najtańszy sposób na zobaczenie Machu Picchu umieszczony jest na blogu)

parki narodowe: tanie, 5 PEN za dzień

Ekwador

Ceny wyższe niż w Boliwii i Peru.

waluta: amerykański dolar $

pokój dwuosobowy z łazienką: $10-$20

śniadanie: $2-$3

obiad: $2-$3 almuerzo

woda 1,5l: $0,6

piwo 0,5l: $2,5

kawa/herbata: $1-$2

bilety autobusowe: $1 za godzinę jazdy